3 lis 2014

Moje życie (prolog)



Trzy lata temu…
Wszystko od nowa. Czasami sama nie rozumiem, czemu tak zawzięcie powtarzam jedną i te samą historie…, Chociaż nie. Doskonale wiem, dlaczego to robię. To takie miłe uczucie, gdy dostajesz coraz to nowsze zabawki.
-Ja… Ja Cię kocham – spojrzałam ze zdziwieniem na jego zaróżowione policzki. Nigdy bym nie pomyślała, że ktoś taki jak on może się zarumienić. Uśmiechnęłam się do niego łagodnie. Podeszłam do blondyna i wtuliłam się w niego. Zawsze lubiłam tulić się do wyższych chłopaków.
-Eli nie czuję tego, co Ty… A przynajmniej nie jest to tak silne. Owszem zależy mi na Tobie i w pewnym stopniu Cię kocham, ale… Ja się boję zakochać tak na 100%. Rozumiesz? – Odsunęłam się od niego i spojrzałam w jego oczy. Były przepełnione niepewnością i szczęściem, że mimo wszystko coś do niego czuję.
-Może jednak spróbujemy… no wiesz.
-Wiem. Chcę zostać Twoją dziewczyną.  – Uśmiechnęłam się słodko, a Eliot złapał mnie z podbródek i pochylił się, aby złożyć na moich ustach delikatny pocałunek.
W tamtej chwili był niezwykle szczęśliwy. Widziałam w jego oczach jak bardzo mu na mnie zależy. Szkoda, że nie wiedział jak bardzo błędna jest jego wiedza o mojej osobie.
-Mi, miałaś z tym skończyć.
Mój farbowany blondynek znowu prawił mi kazanie, o tym, jak bardzo szkodliwe są fajki. Odwróciłam się w jego stronę, gasząc peta w popielniczce. Wyciągnęłam gumę z kieszeni i wpakowałam ją sobie do ust. Podeszłam do Eliota i popatrzyłam w jego oczy. Były przepełnione troską o moje zdrowie i pogardą skierowaną do papierosów. Co się dziwić? Jego matka zmarła na raka płuc.
-Miałam, ale jakoś kiepsko mi to idzie. Dobrze wiesz, że jak się stresuje to tylko TO mnie uspokaja. A chyba nie muszę Ci przypominać, co się ostatnio dzieje w moim życiu.– Warknęłam na niego i weszłam do salonu. Zdjęłam bluzę, która chroniła mnie, gdy byłam na balkonie i położyłam ją na oparciu krzesła.
Zawsze mieliśmy sprzeczki odnośnie mojego nałogu. Wiecznie miał coś przeciwko temu, co robię i jak to robię. Jak tak o tym myślę to był strasznym idealistą…
Robiłam sobie herbatę. Gdy stałam przy piecu poczułam ramiona oplatające mnie w pasie.
-Misiu, co się dzieje? – Odwróciłam się do Eliota nie rozumiejąc, o co mu chodzi. – Nie wierzę, że problemy w pracy i z Twoim bratem tak na Ciebie działają. – Trzymał mnie w ramionach i oparł swoje czoło o moje ramię. – Nie chcesz mi czegoś powiedzieć. Ostatnio jesteś chłodna względem mnie i coraz częściej wychodzisz. Nie mówisz mi wszystkiego.
Wydostałam się delikatnie z jego objęć. Wyłączyłam wodę, która nie zdążyła się jeszcze zagotować i poszłam do salonu. Wzięłam do reki jedno z naszych zdjęć i wyjęłam je z ramki. Usłyszałam jak Eliot staje niedaleko mnie.
-Chcesz wiedzieć, co się dzieje…? –Stałam dalej odwrócona tyłem do niego. – Zaczynam się dusić… I to nie przez fajki tylko przez Ciebie. Mówiłam Ci na samym początku, że nie jestem pewna tego, co czuję prawda?
-Mi, co Ty chcesz…
-Nie przerywaj, kiedy mówię. – Zaszczyciłam go spojrzeniem, ale pod jego wpływem odsunął się o krok ze zdziwienia. – Nigdy Cię nie kochałam. To było zwykłe zauroczenie. Potem po prostu chciałam mieć Cię przy sobie dla własnych korzyści. Nie zauważyłeś? Przez cały nasz trzymiesięczny związek tylko pierwszy miesiąc był bajką. Potem stałeś się tym, co reszta. Zwykłą, nic nieznaczącą zabawką. Nie rozumiesz? Jesteś dla mnie nikim, więc prosiłabym abyś opuścił moje mieszkanie, ówcześnie oddając mi klucze. Masz usunąć mój numer telefonu i zniknąć z mojego życia. – Zgięłam zdjęcie na pół i włożyłam do kieszeni. Obeszłam sparaliżowanego ze zdziwienia chłopaka i zamknęłam się w łazience. Po chwili usłyszałam trzask drzwi i w moim domu nastała głucha cisza, zakłócana tylko przez szum wody lecącej do wanny.
Ta gra uczuć na jego twarzy była cudowna. Zaczęło się od niedowierzania, przemieniło się w smutek zmieszany z zawodem, a skończyło na wściekłości. Od tamtej chwili go nie widziałam. Jedyne, co mi pozostało to kilka zdjęć i echo wyzwisk kierowanych do mojej osoby.
-Misia… Chciałabyś zostać moją dziewczyną? – Chłopak o turkusowych oczach spojrzał na mnie wyczekująco.
-Oczywiście! – Rzuciłam się na szyje mojej nowej zabaweczki.
„Zawsze byłam, jestem i będę zwykłą suką bez uczuć.” Tak przynajmniej myślałam aż nie stało się coś, co zmieniło moje życie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz