W
tamtym momencie nie wiedziałam, co się dzieje. Moje myśli krążyły wokół
uczucia, które skierowane było do Lulu. „Czy to miłość? Czy po prostu przyjaźń?”
Nawet nie wiedziałam jak to określić, bo nigdy nie byłam zakochana. Owszem,
Aureliusz był dla mnie ważny, ale nie wiedziałam, dlaczego. Zawsze, gdy go
widziałam automatycznie poprawiał mi się humor. Tylko przy nim potrafiłam się
śmiać mimo przeciwności losu i to dzięki niemu nie miałam sumienia łamać już
żadnemu chłopakowi serca. Jednak, czemu tak było nie mogłam zrozumieć.
Po paru godzinach siedzenia w
parku zrobiło mi się zimno. Wstając zdałam sobie sprawę, że nawet nie wiem
gdzie jestem. Nie przejmując się tym zbytnio ruszyłam przed siebie. Nie
myślałam gdzie idę, ani że to niebezpieczne iść wieczorem samotnie przez park.
Mój umysł był pochłonięty tylko jednym; myśleniem o Lulu.
Kiedy otrząsnęłam się z
zamyślenia stałam pod swoim domem. Czułam, że bardzo bolą mnie nogi, więc długo
musiałam iść. Weszłam na klatkę schodową, a pod moimi drzwiami stał Aureliusz.
-Co tu robisz? – Spojrzałam na
niego otwierając drzwi.
-Przyszedłem pogadać. Długo
kazałaś na siebie czekać. Mogę wejść?
-Pewnie.
Zdjęliśmy buty i kurtki.
Usiedliśmy w salonie naprzeciw siebie w fotelach.
-Czemu wtedy tak nagle
wybiegłaś? – Oho, nie owija w bawełnę.
-Przestraszyłam się tego, co o
Tobie sądzę… Ja…Nigdy nie byłam zakochana, więc nie wiem jak określić to, co do
Ciebie czuję… Jestem pewna, że jesteś dla mnie kimś ważnym i że Ciebie nigdy
bym tak nie potraktowała jak innych… - Opuściłam głowę, jednak została ona
natychmiast podniesiona, a moje wargi przysłonięte ustami Lulu. Pocałunek był
krótki, ale pokazał mi jak wielkie uczucie żywi do mnie Lulu.
-Kocham Cię… - Aurel klęczał
obok fotela, a jego silne ramiona zamknęły mnie w szczelnym uścisku. Poczułam,
że na całym ciele drżę. Odsunął się trochę i spojrzał na moją twarz. – Mi,
czemu płaczesz?
-Co? Ja przecież nie… - Dotknęłam
policzka i poczułam coś mokrego. Wyswobodziłam się z objęć chłopaka i stanęłam
do niego tyłem. – Wyjdź… Błagam Cię wyjdź i to szybko…
-Co? Misia, o czym Ty mówisz?
-Wynoś, się nie rozumiesz!? –
Odwróciłam się do niego. Przeraził się moimi jednocześnie smutnymi i wściekłymi
oczami. – Nie będę z Tobą rozmawiała… - Opanowałam złość i spojrzałam w okno. –
Nie teraz… - Dodałam ciszej, ale na tyle głośno, aby mnie usłyszał.
Szybkie
kroki, trzask drzwi i tyle go widziałam. Długo nie mogłam zrozumieć mojej
reakcji. Powinnam go wyśmiać, a nie ryczeć tylko, dlatego że wyznał mi miłość…
Po dwóch tygodniach od tego
feralnego dnia postanowiłam się z nim spotkać.
Do: Lulu
Treść: Możemy się spotkać?
Dzisiaj przy fontannie koło 18.
Od: Lulu
Treść: Dobrze. Będę czekał.
Byłam
strasznie zdenerwowana. Nie rozumiałam swoich uczuć. Wcześniej starałam się sobie
udowodnić, że on nic dla mnie nie znaczy i znalazłam sobie nową zabawkę. To
jednak nie było to samo, co kiedyś. Nie potrafiłam długo udawać i szybko się
tej kukiełki pozbyłam.
-O czym chciałaś pogadać? –
Jego wyprany z uczuć głos mnie przeraził, ale nie dziwiłam się, że tak do mnie
mówi.
-Lulu…, Co Ty do mnie czujesz?
To znaczy pamiętam, że mówiłeś, że mnie kochasz, ale… ja nie wiem, co to
znaczy… - Patrzyłam na swoje buty nie mogąc spojrzeć w oczy osobie, która do
niedawna była moim najlepszym przyjacielem.
-Jakby to powiedzieć… Zawsze,
gdy jesteś obok mnie czuję jakbym miał wszystko. Kiedy się śmiejesz świat staje
się piękniejszy. Gdy jesteś zła zrobiłbym wszystko, aby poprawić Ci humor.
Gdyby ktoś Cię zranił byłbym w stanie się na tej osobie zemścić nawet jeślibym
poszedł do więzienia. Za każdym razem, gdy mam okazje patrzeć w Twoje oczy
czuję się jakbym mógł góry przenosić. Ilekroć widzę w tłumie osób czerwone
włosy mam nadzieję, że to Ty. Marzę o tym, by zasypiać i budzić się mając przy
sobie właśnie Ciebie.
Podniosłam niepewnie wzrok na
Aurela i zobaczyłam w jego oczach coś, co mnie rozbroiło. Maska, jaką zawsze
miałam na twarzy w takich momentach pękła i pokazała, co tak naprawdę czuję.
Policzki piekły mnie niemiłosiernie, a obraz się zamazał od łez. Wtuliłam się w
Lulu bez pamięci, chcąc poczuć wreszcie jego zapach, usłyszeć bicie serca i
upewnić się, że to, czego zawsze potrzebowałam to nie głupie zabawki, tylko
osoba, którą szczerze pokocham.
-Kocham Cię… Błagam nie
zostawiaj mnie… Nie pozwól żebym znowu stała się tą gorszą wersją Michaliny…
Nie chcę… Ja już nie chcę nic i nikogo poza Tobą… - Z trudem wypowiedziałam te
słowa, bo łzy, do których nie przywykłam mi przeszkadzały. Poczułam jak jestem
zamykana w silnym, a zarazem delikatnym uścisku. Jakby Lulu bał się
jednocześnie, że może mnie stracić i skrzywdzić.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz