5 lis 2014

Moje życie (rozdział 1)



Leżałam w łóżku pochłonięta pisaniem przez telefon z jednym z kolegów. Należał do tych nieświadomych moich podbojów miłosnych. Ufałam mu i bardzo go lubiłam. Zawsze mogłam z nim porozmawiać.
Od: Lulu
Treść.: Ej Misiek idziesz jutro do Zośki na imprezę?
Do: Lulu
Treść.: Nie mam, z kim, a Zosia nie wpuści nikogo, kto jest sam. Bo „Potem nie będzie wysłuchiwała żalów, że nie mamy, z kim tańczyć”
Od: Lulu
Treść.: To może chodźmy razem, co? Nie da się znaleźć kogoś do towarzystwa w tak krótkim czasie.
Do: Lulu
Treść.: Da się. My w pięć sekund znaleźliśmy kogoś na imprezę.
Od: Lulu
Treść.: Czyli idziemy razem?
Do: Lulu
Treść.: No pewnie. Widzimy się jutro.
Od: Lulu
Treść.: Ok. Dobranoc.
Po tym jak się wspólnie upiliśmy nasze relacje się poprawiły. Mi po pewnym czasie znudziło się już trochę szukanie zabawek i skupiłam prawie całą swoją uwagę na mojego przyjaciela. Jak tak pomyślę to coś się w nim zmieniło. Przestał wypełniać swój czas imprezami i alkoholem.
-Ej, Lulu idziemy na spacer?
-Ok. A dokąd?
Stanęłam na środku mieszkania Aureliusza i zapatrzyłam się za okno. Zaczęłam myśleć o tym gdzie moglibyśmy pójść. Nie chciałam zabierać Lulu do miejsc, w których spotykałam się z zabawkami. Nie jego.
-Może do lasu? Jest ładna pogoda, a komarów i kleszczy jeszcze nie ma.
-Zgoda.
Pamiętam jak od tego czasu, co tydzień wychodziliśmy na takie spacery. Tylko my dwoje, las i otaczające nas ptaki. Był to jeden z przyjemniejszych okresów mojego życia.
Szłam razem z Lulu, Zośką i Erykiem przez park. Wracaliśmy właśnie z premiery jednego z lepszych horrorów. Zośka w pewnym momencie potknęła się o wystającą płytkę chodnikową, a Eryk padł ofiarą jej amortyzatora. Zaczęłam się śmiać, kiedy podnosili się marudząc na twarde podłoże. Zośka spojrzała gniewnie na mnie i chichoczącego Lulu. Co dziwne uśmiechnęła się do nas i kazała nam spojrzeć w górę. Nad nami była jemioła.
-Gorzko! Gorzko! Gorzko! – Potłuczona parka zaczęła głośno nam dopingować. Spojrzałam niepewnie na blondyna, a on na mnie. Przysunęłam się bliżej, stanęłam na palcach i musnęłam jego policzek. Usłyszałam jęk zawodu z ust Zośki. Zachichotałam na widok miny jej i Eryka
Po tym incydencie Lulu w pewnym stopniu się ode mnie oddalił. Dalej wychodziliśmy na spacery, śmialiśmy się i rozmawialiśmy jak dotychczas, ale już mnie nie przytulał jak miał to w zwyczaju. Nie siadał blisko mnie i nie patrzył na mnie tak jak dawniej.
-Lulu, możemy pogadać?
-O co chodzi? – Blondyn wszedł do mojej kuchni i usadowił się na krześle.
-Chciałam się dowiedzieć, co się ostatnio z Tobą dzieje. Nie przytulasz mnie, siadasz jak najdalej i wydajesz się zamknięty w rozmowie ze mną. – Patrzyłam na niego uważnie machając mimowolnie nogami.
-Nic się nie dzieje. Wydaje Ci się. -Uśmiechnął się nerwowo i odwrócił wzrok. W głowie zaświeciła mi się czerwona dioda w kształcie serduszka, a to oznaczało tylko jedno…
-… Ty się zakochałeś! – Zeskoczyłam z niedowierzaniem na twarzy z blatu. Mój ton głosu brzmiał dość oskarżająco. – Czemu nic nie powiedziałeś? Jesteśmy przyjaciółmi, więc powinnam jako pierwsza o tym wiedzieć!
Lulu podniósł się z krzesła i stanął naprzeciw mnie.
-Skoro jesteśmy przyjaciółmi to, dlaczego nigdy mi nie mówiłaś o tych swoich „zabawkach”? – Oho… Zośka się wygadała. – Masz pojęcie jak się przeraziłem, kiedy usłyszałem ilu chłopaków wykorzystałaś?!
-A, co to ma do tego? –Warknęłam na niego oburzona - To nic nie znaczyło, bo ja ich nie kochałam! Gdybym któregoś darzyła jakimś uczuciem wiedziałbyś o tym!
-To nie o to chodzi. Mam wrażenie, że mi nie ufasz, dlatego mi nie powiedziałaś!
-Ja Ci nie ufam? To Ty mi nic nie powiedziałeś, że jesteś zakochany! Gdybyś to zrobił ostrzegłabym Cię przed tym, na kogo możesz trafić i przy okazji może opowiedziała o moich zabawkach! Poza tym to nie jest temat do rozmowy przy kawie, więc jak Ci to miałam powiedzieć wcześniej?! W ogóle to skąd to wiesz?!
-Dowiedziałem się po tym jak bez wyjaśnień mój kuzyn wyjechał z miasta. To on mi powiedział jak go potraktowałaś, a Zośka tylko mi to wyjaśniła!
-Kuzyn? Co ma do tego Twój kuzyn do cholery?!
-A to, że nie chciałem skończyć jak on!
-C-co? – Spojrzałam na niego z niedowierzaniem. Cała złość z nas uleciała. Kiedy uświadomił sobie, co powiedział opuścił wzrok i zarumienił się. – Lulu…, O czym Ty mówisz?
-Mówię, że się w Tobie zakochałem. – Warknął na mnie i spojrzał mimowolnie w moją stronę. – Jeszcze zanim się dowiedziałem jak traktujesz swoich adoratorów. Nawet jak mi Alan i Zośka powiedzieli tę nieprzyjemną prawdę o Tobie i tak nic to nie zmieniło. Przez cały czas miałem nadzieję, że to tylko pozory. Myślałem, że uda mi się Ciebie zmienić i przede wszystkim sprawić, że się we mnie zakochasz. Ale co z tego wyszło nie wiem. Więc oświeć mnie, żebym wiedział czy „odejść z Twojego życia” jak reszta, czy mogę zostać.
Jego wyczekujące spojrzenie mnie przeraziło. Wybiegłam z jego mieszkania po drodze zabierając kurtkę i telefon. Biegłam przez kilkanaście minut aż w końcu zmęczenie o sobie przypomniało. Usiadłam na ławce w jakimś parku. Po chwili dotarło do mnie, że mam mokre policzka. Wytarłam niechciane łzy i pogrążyłam się we własnych myślach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz