Leżałam w łóżku pochłonięta
pisaniem przez telefon z jednym z kolegów. Należał do tych nieświadomych moich
podbojów miłosnych. Ufałam mu i bardzo go lubiłam. Zawsze mogłam z nim
porozmawiać.
Od: Lulu
Treść.: Ej Misiek idziesz
jutro do Zośki na imprezę?
Do: Lulu
Treść.: Nie mam, z kim, a
Zosia nie wpuści nikogo, kto jest sam. Bo „Potem nie będzie wysłuchiwała żalów,
że nie mamy, z kim tańczyć”
Od: Lulu
Treść.: To może chodźmy razem,
co? Nie da się znaleźć kogoś do towarzystwa w tak krótkim czasie.
Do: Lulu
Treść.: Da się. My w pięć
sekund znaleźliśmy kogoś na imprezę.
Od: Lulu
Treść.: Czyli idziemy razem?
Do: Lulu
Treść.: No pewnie. Widzimy się
jutro.
Od: Lulu
Treść.: Ok. Dobranoc.
Po
tym jak się wspólnie upiliśmy nasze relacje się poprawiły. Mi po pewnym czasie
znudziło się już trochę szukanie zabawek i skupiłam prawie całą swoją uwagę na
mojego przyjaciela. Jak tak pomyślę to coś się w nim zmieniło. Przestał wypełniać
swój czas imprezami i alkoholem.
-Ej, Lulu idziemy na spacer?
-Ok. A dokąd?
Stanęłam na środku mieszkania Aureliusza
i zapatrzyłam się za okno. Zaczęłam myśleć o tym gdzie moglibyśmy pójść. Nie
chciałam zabierać Lulu do miejsc, w których spotykałam się z zabawkami. Nie
jego.
-Może do lasu? Jest ładna
pogoda, a komarów i kleszczy jeszcze nie ma.
-Zgoda.
Pamiętam
jak od tego czasu, co tydzień wychodziliśmy na takie spacery. Tylko my dwoje, las
i otaczające nas ptaki. Był to jeden z przyjemniejszych okresów mojego życia.
Szłam razem z Lulu, Zośką i
Erykiem przez park. Wracaliśmy właśnie z premiery jednego z lepszych horrorów.
Zośka w pewnym momencie potknęła się o wystającą płytkę chodnikową, a Eryk padł
ofiarą jej amortyzatora. Zaczęłam się śmiać, kiedy podnosili się marudząc na
twarde podłoże. Zośka spojrzała gniewnie na mnie i chichoczącego Lulu. Co
dziwne uśmiechnęła się do nas i kazała nam spojrzeć w górę. Nad nami była
jemioła.
-Gorzko! Gorzko! Gorzko! – Potłuczona
parka zaczęła głośno nam dopingować. Spojrzałam niepewnie na blondyna, a on na
mnie. Przysunęłam się bliżej, stanęłam na palcach i musnęłam jego policzek.
Usłyszałam jęk zawodu z ust Zośki. Zachichotałam na widok miny jej i Eryka
Po
tym incydencie Lulu w pewnym stopniu się ode mnie oddalił. Dalej wychodziliśmy
na spacery, śmialiśmy się i rozmawialiśmy jak dotychczas, ale już mnie nie
przytulał jak miał to w zwyczaju. Nie siadał blisko mnie i nie patrzył na mnie
tak jak dawniej.
-Lulu, możemy pogadać?
-O co chodzi? – Blondyn wszedł
do mojej kuchni i usadowił się na krześle.
-Chciałam się dowiedzieć, co
się ostatnio z Tobą dzieje. Nie przytulasz mnie, siadasz jak najdalej i
wydajesz się zamknięty w rozmowie ze mną. – Patrzyłam na niego uważnie machając
mimowolnie nogami.
-Nic się nie dzieje. Wydaje Ci
się. -Uśmiechnął się nerwowo i odwrócił wzrok. W głowie zaświeciła mi się
czerwona dioda w kształcie serduszka, a to oznaczało tylko jedno…
-… Ty się zakochałeś! –
Zeskoczyłam z niedowierzaniem na twarzy z blatu. Mój ton głosu brzmiał dość
oskarżająco. – Czemu nic nie powiedziałeś? Jesteśmy przyjaciółmi, więc powinnam
jako pierwsza o tym wiedzieć!
Lulu podniósł się z krzesła i
stanął naprzeciw mnie.
-Skoro jesteśmy przyjaciółmi
to, dlaczego nigdy mi nie mówiłaś o tych swoich „zabawkach”? – Oho… Zośka się
wygadała. – Masz pojęcie jak się przeraziłem, kiedy usłyszałem ilu chłopaków
wykorzystałaś?!
-A, co to ma do tego?
–Warknęłam na niego oburzona - To nic nie znaczyło, bo ja ich nie kochałam!
Gdybym któregoś darzyła jakimś uczuciem wiedziałbyś o tym!
-To nie o to chodzi. Mam
wrażenie, że mi nie ufasz, dlatego mi nie powiedziałaś!
-Ja Ci nie ufam? To Ty mi nic
nie powiedziałeś, że jesteś zakochany! Gdybyś to zrobił ostrzegłabym Cię przed tym,
na kogo możesz trafić i przy okazji może opowiedziała o moich zabawkach! Poza
tym to nie jest temat do rozmowy przy kawie, więc jak Ci to miałam powiedzieć
wcześniej?! W ogóle to skąd to wiesz?!
-Dowiedziałem się po tym jak
bez wyjaśnień mój kuzyn wyjechał z miasta. To on mi powiedział jak go
potraktowałaś, a Zośka tylko mi to wyjaśniła!
-Kuzyn? Co ma do tego Twój
kuzyn do cholery?!
-A to, że nie chciałem
skończyć jak on!
-C-co? – Spojrzałam na niego z
niedowierzaniem. Cała złość z nas uleciała. Kiedy uświadomił sobie, co
powiedział opuścił wzrok i zarumienił się. – Lulu…, O czym Ty mówisz?
-Mówię, że się w Tobie
zakochałem. – Warknął na mnie i spojrzał mimowolnie w moją stronę. – Jeszcze
zanim się dowiedziałem jak traktujesz swoich adoratorów. Nawet jak mi Alan i
Zośka powiedzieli tę nieprzyjemną prawdę o Tobie i tak nic to nie zmieniło.
Przez cały czas miałem nadzieję, że to tylko pozory. Myślałem, że uda mi się
Ciebie zmienić i przede wszystkim sprawić, że się we mnie zakochasz. Ale co z
tego wyszło nie wiem. Więc oświeć mnie, żebym wiedział czy „odejść z Twojego
życia” jak reszta, czy mogę zostać.
Jego wyczekujące spojrzenie
mnie przeraziło. Wybiegłam z jego mieszkania po drodze zabierając kurtkę i
telefon. Biegłam przez kilkanaście minut aż w końcu zmęczenie o sobie
przypomniało. Usiadłam na ławce w jakimś parku. Po chwili dotarło do mnie, że
mam mokre policzka. Wytarłam niechciane łzy i pogrążyłam się we własnych
myślach.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz