Kocham cie.
Jedno zdanie, a tyle zmienia.
Komu je powiedziałeś?
Czy ktoś spoza rodziny je od ciebie usłyszał?
Kto z twojego otoczenia na nie zasłużył?
Znam człowieka, który żył bez miłości.
Nie kochał nikogo, nawet matki, która dla niego życie poświęciła.
Nie kochał psa, który wychował się wraz z nim i wiernie przy nim trwał do ostatniego oddechu.
Nie kochał “przyjaciela”, który pomagał mu w każdej sytuacji, rozumiał go i doceniał jak nikt wcześniej, a także oddał mu potrzebną wątrobę samemu tracąc życie.
Nie kochał kobiety, z którą żył wiele lat; która oddała mu swoje serce, ciało i umysł, zatracajac się w nim bez reszty tylko po to, aby przedwcześnie umrzeć na jego rękach.
Nie kochał nawet dziecka, cudem ocalałego i bezgranicznie go uwielbiającego; które przez całe życie walczyło o jego uwagę i sympatię.
Teraz ten człowiek nie żyje.
On jedynie jest.
Gdy wszyscy umarli, bądź odeszli z jego życia, on zrozumiał.
Po czterdziestu latach dotarło do niego co robił innym przez całe życie.
Nie je, nie śpi, nie mówi, nie rusza się.
Skacząc z dachu liczył na śmierć i zapomnienie.
Jednak przeżył.
Leży świadomy, lecz ubeswłasnowolniony we własnym ciele.
I żałuje.
Kazdego dnia, godziny i minuty żałuje, że tak późno nauczył się kochać.
Nie każdy na te dwa słowa zasługuje.
Lecz każdy ich kiedyś potrzebuje.
Jest taki moment w życiu, gdy los nam mówi kiedy mamy wyznać uczucia, pomóc komuś, uśmiechnąć się, czy spojrzeć po prostu w oczy.
Jest taka osoba, której serce bije równo z twoim, której oczy patrzą tam gdzie twoje, a ścieżka łączy się z twoją.
Nie każdy te osobę znajdzie, czasem ją mijamy na ulicy, czasem znamy całe życie, a czasem nawet nie wiemy że istnieje.
Ale gdy zrozumiesz, że to właśnie on lub ona, to już nic tego nie zmieni.