Twoja
oschłość mnie boli.
Dziwne,
prawda?
W
końcu Cię nie kocham, ani nie zależy mi na Tobie w jakimś wielkim stopniu.
Jesteś bo jesteś. Jeśli znikniesz nic się nie stanie, bo Ty i tak nie jesteś
nikim ważnym.
Ale
jednak cierpię.
Każde
zimne słowo wypowiedziane przez Ciebie, każdy pusty uśmiech, każda zignorowana
próba zdobycia zainteresowania jest jak szpilka wbijająca mi się w serce. Nie
raz wmawiałam sobie, że trzymam Cię dla zwykłej zabawy; że jesteś moim
osobistym zwierzaczkiem.
Czyżbym
się pomyliła?
Nie
czuję do Ciebie tego co na początku, chociaż już wtedy miałam wątpliwości co do
tego związku.
W
końcu jaki on miał sens? Jaką on miał przyszłość?
Jesteśmy z dwóch różnych światów. Nasze życia
zostały złączone wyłącznie z mojej chciwości. Pragnęłam Cię.
Nie…
Pragnęłam kogoś kto poświęci mi swą uwagę. Osiągnęłam to czego chciałam, a
nawet więcej. Dałeś mi wszystko, o czym zawsze marzyłam.
Lecz
czy to coś zmieniło?
Czy
dzięki temu zabłysnąłeś jakoś w moich oczach?
Możliwe.
Ale co
to teraz zmieni?
Jeszcze
trochę i wszystko się skończy. Już nie będzie potajemnych spotkań, długich
rozmów przez telefon, wspólnego śmiechu z byle powodu. Nic nie będzie jak
dawniej.
Czy to
musi tak wyglądać?
Może
powinniśmy spróbować od nowa. Zacząć nowy rozdział, a tamten spalić. Ponownie
się poznać, lecz tym razem bez kłamstw, bez udziwnień i bez udziału innych.
Udałoby
się nam?
Przecież
podobno jesteśmy dla siebie stworzeni. Sam tak mówiłeś tamtej zimy, gdy o
wschodzie słońca wyznałeś mi miłość.
Do
dziś pamiętam ten dzień. Pola i las przykryte tym pięknym, nieskalanym puchem.
Twoje zaróżowione policzki stały się jeszcze bardziej czerwone, lecz nie od
mrozu. Twój oddech przyspieszył, lecz nie od wysiłku. Twoje oczy się zamknęły
lecz, nie od zmęczenia.
Nasz pierwszy
pocałunek.
Tęsknię
czasem za początkiem naszej historii. Wszystko było takie nowe, takie niewinne.
Wrócimy
do tego?
Wybaczysz
mi te zdrady i kłamstwa?
Wymażesz
łzy spływające po moich policzkach z Twojego powodu?
Usuniesz
niepotrzebne kłótnie, a wstawisz spokojne rozmowy?
Sprawisz, że zniknie ta granica?
Czy
cofniesz czas i…
Uratujesz
nas?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz