21 cze 2015

Pamiętasz?

Pamiętasz mnie jeszcze?
Ciągle jeszcze wspominam wspólne spędzone chwile. Chyba nigdy nie dam rady zapomnieć Twojego śmiechu. Był niczym orzeźwiający deszcz po długiej suszy.
Pamiętasz, kim byłam dawniej?
Kiedy Cię poznałam byłam jeszcze dzieckiem. Przynajmniej tak myślałam. Z czasem jednak uświadomiłeś mi, że już nie jestem małą księżniczką. Zrobiłeś ze mnie dorastającą królewnę.
Pamiętasz, co mi mówiłeś?
Często mi powtarzałeś, że jestem piękna, że mam niezwykły charakter, że jestem niczym nieoszlifowany kamień. Chciałeś zrobić ze mnie diament, oprawić i zamknąć z dala od innych; abym zawsze już była przy tobie.
Dlaczego akurat ja?
Na to pytanie zawsze odpowiadałeś tak samo. Nieważne, kiedy i gdzie o to pytałam. Zawsze była jedna odpowiedź. Niezmienna przez kilka lat, jeszcze zanim zaczęliśmy ze sobą chodzić powtarzałeś mi to. Bez względu na twój humor zawsze się uśmiechałeś mówiąc to jedno zdanie.
„Wybrało Cię moje serce.”
Na każdą miesięcznicę dostawałam różyczkę i czekoladę. Na naszą pierwszą rocznicę zabrałeś mnie nad jezioro. Spędziliśmy tam cudowne i intymne chwile. Pierwszy raz czułam się jak prawdziwa królowa. Już nie jakaś mała królewna, która nie wie, czego pragnie. W tamtej chwili pragnęłam tylko Ciebie. Dałeś mi niezwykłą pamiątkę tego wieczoru. Naszyjnik z małym, kryształowym serduszkiem. Długo będę pamiętać moje łzy na jego widok.
Coś się zmieniło.
Z czasem coraz trudniej było nam się porozumieć. Często gdzieś wyjeżdżałeś zostawiając mnie samą. Aby nie mieć wyrzutów sumienia kupowałeś mi różne ubrania, słodycze i ozdoby. Cieszyłam się jak dziecko z każdej rzeczy, lecz w środku płakałam, bo wiedziałam, że celowo mnie zostawiasz.
Jak długo to trwało?
Mijały już prawie dwa lata naszej „bajki”. Jednak dziś widzę, że to już nie była ta sama historia, co na początku. Dawniej każdy wspólny wieczór spędzaliśmy na rozmowach i oglądaniu filmów, a nie w łóżku. Dawniej potrafiłeś czytać z moich oczu i nie musiałeś pytać, na co mam ochotę w danej chwili. Dawniej dokładnie znałeś moją garderobę, więc nie pytałeś cały czas „to nowa bluzka?”. Zwłaszcza, gdy sam ją ze mnie zdejmowałeś parę dni wcześniej. Jednak najbardziej dał mi do myślenia moment, w którym dałeś mi zieloną herbatę, choć mówiłam nie raz, że jej nienawidzę.
Ile jeszcze miałam cierpieć?
Zrobiłam pewnego dnia awanturę o to wszystko. Gdy ja krzyczałam przez łzy Ty tylko stałeś i wszystkiemu zaprzeczałeś. W końcu nie wytrzymałeś i złapałeś mnie za ramiona z taką siłą, że przez tydzień miałam siniaki. Pomimo moich protestów wysyczałeś mi prosto w twarz, że mam przestać zmieniać się we własną matkę i Ci zaufać. Jakby pod przymusem powiedziałeś, że mnie kochasz, a ja sobie coś ubzdurałam. Znowu.
To bolało najbardziej.
Zamknęłam ten temat razem ze swym sercem. Dalej trwałam w tym teatrze coraz bardziej zatracając się w roli zakochanej do szaleństwa dziewczyny. Przymykałam oczy na to, że coraz więcej palisz, a alkohol czuć od ciebie na kilometr. Starałam się nie przejmować tym, że coraz częściej przesiadujesz w barze.
Raniłeś mnie już nie tylko psychicznie.
Któregoś dnia, gdy przyszłam byłeś nie dość, że upity to jeszcze naćpany. Odruchowo chciałam cię skrzyczeć. Twoja ręka skutecznie mi to uniemożliwiła. Przez dwa tygodnie zakrywałam paskudny siniak na policzku i przez dwa tygodnie cię nie odwiedzałam i nie odbierałam telefonu.
Nie chciałeś przeprosić.
Kiedy łaskawie pojawiłam się w twoim mieszkaniu wyzwałeś mnie. Widząc jednak moją niewzruszoną minę zreflektowałeś się. Zrobiłeś skruszoną minę i obiecałeś, że się to więcej nie powtórzy. Kupiłeś mi bukiet róż, które zwiędły po dwóch dniach.
Czy to był znak?
Od tamtego czasu nie rozmawialiśmy za dużo. Ty coraz częściej wyjeżdżałeś, a ja coraz częściej wychodziłam ze znajomymi. Stres, jaki mnie zżerał uspokajałam nikotyną. Wyjechałam do rodziny na pewien czas. Postanowiłam jednak wrócić wcześniej i zrobić ci niespodziankę.
To ja dostałam niespodziankę.
Przyjechałam do ciebie do mieszkania, weszłam po cichu i zakradłam się do sypialni. Był późny wieczór, więc myślałam, że śpisz. To, co zastałam zniszczyło wszystko, co nas łączyło.
Czego mi do niej brakowało?
Gdy zobaczyłam przez uchylone drzwi burzę blond włosów, nad twoim torsem, nie wytrzymałam. Trzasnęłam drzwiami wchodząc do pokoju, zabrałam nasze zdjęcie, na które bezczelnie patrzyłeś kilka sekund wcześniej i roztrzaskałam je na podłodze. W między czasie wstałeś, a ja uderzyłam cię z taką siłą, że wpadłeś na te zdzirę.
Pamiętasz te brawa sąsiadów?
Zrobiłam awanturę na cały blok. Wszyscy wyszli na korytarz i słuchali jak krzyczę na ciebie. Tłum zawył wściekle, gdy mnie spoliczkowałeś w drzwiach wyjściowych, lecz zanim ktoś się obejrzał leżałeś u moich nóg z rozwalonym nosem. Jakaś pani poklepała mnie po ramieniu widząc, że nawet nie płaczę.
Nie umiałam już nawet płakać.
W ostatnim czasie cały ten stres usypiałam żyletką. Gdy teraz patrzę na swoje ręce nie czuję wstydu ani żalu. Czuję jedynie dumę, że nie zrobiłam głębszych cięć. Teraz wiem, że nie byłoby warto. Nie z twojego powodu.
Pamiętaj:
To dzięki tobie oboje jesteśmy oszpeceni bliznami

I to dzięki tobie żadne z nas już nigdy nie znajdzie miłości.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz