18 mar 2016

Iskra


Pustka. Tylko to czuję. Nie uśmiecham się pomimo pięknej pogody, zaczepiających mnie dzieci sąsiadów, ani dźwięku ptaszków ćwierkających pomiędzy gałęziami.

Gdzie się podziałeś? Gdzie uciekły wszystkie te piękne chwile? Gdzie te czułe pocałunki, słodkie słówka i tęskne spojrzenia?

Kolejna stłuczona szklanka. Kolejne rany na rękach, kolejna nieprzespana noc. Jeszcze rok temu szykowałam się do sadzenia nowych kwiatów, wiosennych porządków i świątecznych poszukiwań zająca. Patrzyłeś zawsze wtedy na mnie rozbawiony i powtarzałeś, że powinnam dorosnąć. Potem porywałeś mnie w ramiona i zaciągałeś do sypialni.

Gdzie kłótnie o głupoty? Gdzie słone łzy po zbędnych słowach? Gdzie ten gorący dotyk warg? Gdzie namiętne noce i ostre poranki?

Wyrzucam pościel, większość ubrań i wspólne rzeczy. Kiedyś zbieraliśmy wszystko, co mogło nam przypominać niektóre dni. Teraz, gdy na to wszystko patrzę nie czuję nic. Nie rozumiem, co tak nam się podobało na wyjeździe w góry, wycieczce do lasu czy choćby głupim spacerze po parku. Nie czuję dawnej goryczy po nieprzyjemnych wymianach zdań, nie wzruszają mnie te wszystkie romantyczne gesty.

Gdzie te wszystkie uczucia, jakie we mnie wzbudzałeś? Gdzie te słowa, które tak zapewniały o trwaniu przy sobie do końca?

Dziś zobaczyłam Cię po długim czasie. Jesteś nieco bledszy, małomówny i nie patrzysz mi w oczy. Sama pewnie lepiej nie wyglądam. Ale oboje wiemy, że dalsza gra jest bezowocna. Wszystko minęło. Ogień wygasł. Musimy opatrzyć poparzenia i iść dalej pomiędzy falami codzienności i sztormami rzeczywistości. Sami. Bez wzajemnej ochrony i wsparcia brniemy pomiędzy zgniliznę tego świata.

Po to, aby za pewien czas ponownie paść sobie w ramiona i ostatnią zapałką rozświetlić drogę naszego życia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz